Dzisiaj nie poszłam do szkoły, jestem trochę chora, ale ogólnie koleżanka nie szła, więc ja też nie ;) A jutro już piątek i tylko jedna kartkówka, więc spokojnie wytrzymam.
Dzisiejszy post chciałabym poświęcić trochę swojej osobie. Pewnie z moich blogów da się wywnioskować czym się interesuję, ale jaka jestem - tego nie każdy wie.
Pisanie tego to formalność, bo chyba każdy wie, że lubię HP, przede wszystkim dlatego, że prowadzę blog o Hermionie.
Od dziecka czytała Harry'ego i tak mi zostało. To moja książka wszech czasów, numer jeden na półce.
To zapewne również wiecie, ale tak pochwalę się kolejny raz. "Igrzyska" to też jedna z moich ulubionych książek. Nie potrafię wybrać między Harrym a nią. Po prostu są to dwa odrębne światy i każdy idealnie stworzony na swój sposób.
Co do bloga, wiele jest osób opisujących 74 Igrzyska z różnej perspektywy... Ja piszę wcześniejsze igrzyska. Dopiero zaczynam, ale mam ogromne ambicje i chciałabym opisać jak najwięcej historii. Na razie jest to Taylor Cord (72 Głodowe Igrzyska), ale pojawi się ogromna rozbieżność czasu. Chyba nie dam rady opisać 73 różnych igrzysk, ale postaram się wybierać jak najciekawsze historie i areny. Czas pokaże ;)
Teraz bardziej o mnie. Tak, jestem leniem. Okropnym. Nigdy nic mi się nie chce. Ale jak już się za coś wezmę, to najczęściej robię to dokładnie i mi wychodzi. Pisanie postów na blogu także do tego należy. Owszem, nie chce mi się pisać kolejnych rozdziałów i przedstawiać następnych stylizacji... Mam pomysły na dalszą historię i koncepcję na kolejny outfit, ale przecież trzeba zacząć składać ładnie zdania i robić zdjęcia... Komu by się chciało. Jednak kiedy już zaczynam pisać, to post tworzony jest przez 2 godziny - dokładnie, sprawdzam błędy itp. Nie jest to praca na co dzień, bo nie mam tyle czasu w tygodniu, ale zawsze staram się zarezerwować kilku godzin przez weekend na blogowanie.
W szkole jest podobnie... Nie chce mi się uczyć, uczę się na ostatnią chwilę i tak dalej... Ale często siadam i uczę się do końca, do zrozumienia. I wychodzą w sumie dobre oceny ;)
...przede wszystkim psy. To najwspanialsze istoty na świecie, dużo bardziej wartościowe niż ludzie. Niestety niewielu docenia te stworzenia, traktowane są jak zabawka. Walczę z tym, walczę z przemocą na zwierzętach i z wrednymi brutalami. W przyszłości chciałabym robić dla nich coś więcej.
Poza blogami, piszę również pamiętnik. Tak można to nazwać. Najczęściej wyżalam się tam o tym, czego raczej nie napiszę na blogu. Dawno dawno temu zaczęłam prowadzić pamiętniki, ale zawsze kończyło się na zapisywaniu kilku pierwszych stron i rzuceniu zeszyciku w kąt. Teraz sumiennie kończę wszystkie rozpoczęte notesy i, jak tak powiem, je zbieram. Może to głupio brzmi, ale chciałabym mieć kiedyś "kolekcję" tych pamiętników. Raczej bym ich nie czytała (ostatnia próba nie skończyła się za dobrze), ale po prostu chciałabym je mieć, tak dla siebie :)
W sumie nie wiem co by tu jeszcze wymyślić... Jak nazywa się cecha, kiedy masz mega pomysł na napisanie posta, a potem kończysz na paru przykładach, bo nagle wszystko wypadło Ci z głowy? No bo właśnie ja tak mam.
Nic, muszę kończyć, czekam mnie jutro kartkówka,a nie mogę przesiedzieć całego wolnego dnia przed komputerem (niestety).
Pozdrawiam :)
czwartek, 26 września 2013
wtorek, 24 września 2013
Internety i koty
Nie wierzę! Czuję się, jakby był przynajmniej czwartek. Albo najchętniej jutro mógłby być weekend... Co ja zrobię, załamanie nerwowe... Koniec świata, mój trud skończony! Olaboga!
Jestem chora, ale chodzę do szkoły. Bo ja nie choruję, tak teoretycznie. Nie chcę mieć zaległości, poza tym wiem jak wygląda dzień siedzenia przeze mnie w domu: komputer. Mówię sama sobie - będę w domu, ale pouczę się na to i na to... Nieważne, i tak wszystko kończy się internetami. Bo internety wciągają. Bezsensowne siedzenie przed ekranem 24 godz. na dobę przeglądając kwejka, blogi, komentując, pisząc, gadając... Wszystko co mi nie jest potrzebne w życiu.
W sumie definicją internetów są koty. Gdziekolwiek się wejdzie: koty. Koty są wszędzie. Koty w parku, koty na osiedlu; dodatkowo: koty na zdjęciach, koty na rysunkach, koty władcami świata... To mnie tak strasznie śmieszy, że zaczynam poruszać ten temat. Czytajcie to raczej z przymrużeniem oka. Ludzie w sieci są po prostu super. Ze zwykłego zwierzęcia domowego można zrobić władcę świata, wszechświata albo i dalej. Pewnie zaczęło się od jednego zdjęcia kota. I chwycili temat - koty wszędzie! Zróbmy koty w kosmosie, w chmurach, latające koty, koty z tęczą, koty lasery, koty zbawcy świata, koty o dziwnych twarzach, koty z serem na głowie, koty kosmonauci, szatańskie koty i boskie koty. Ludzie mają ogromną wyobraźnię!
Co najlepsze, ja wcale nie lubię aż tak bardzo kotów. Tj, nie przeszkadzają mi, bo ogółem kocham zwierzęta. Ale preferuję psy. Są wierniejsze i bardziej przyjazne. Jeśli chcesz pogłaskać psa, on przyjdzie. A kiedy chcesz pogłaskać kota, on zacznie na Ciebie krzyczeć. Dopiero przyjdzie, kiedy on che być głaskany.
Koty to indywidualiści i przy tym strasznie wredne usposobienia! Tylko by się awanturowały haha. Mówię serio, bo koleżanka ma koty i one są dokładnie taki, jak je opisuję.
Kończę temat kotów... po co ja to wszystko pisałam?
Nieważne, teraz bardziej na poważnie - i n f o r m a c j e. Co do moich dwóch innych blogów, postaram się napisać kolejne notki w jak najszybszym tempie.
Przede wszystkim stawiam na Igrzyska, bo chcę już opisywać arenę (a to bardzo daleka droga)! Na Hermionie jak na razie "zbieram" komentarze, bo jest ich stosownie mało w porównaniu do starszych notek. Kolejny post pewnie będzie w weekend (jak zawsze). K o n i e c i n f o r m a c j i .
Na zakończenie tej mojej niespójnej i bezsensownej wypowiedzi wrzucam... co? Koty.
Jestem chora, ale chodzę do szkoły. Bo ja nie choruję, tak teoretycznie. Nie chcę mieć zaległości, poza tym wiem jak wygląda dzień siedzenia przeze mnie w domu: komputer. Mówię sama sobie - będę w domu, ale pouczę się na to i na to... Nieważne, i tak wszystko kończy się internetami. Bo internety wciągają. Bezsensowne siedzenie przed ekranem 24 godz. na dobę przeglądając kwejka, blogi, komentując, pisząc, gadając... Wszystko co mi nie jest potrzebne w życiu.
W sumie definicją internetów są koty. Gdziekolwiek się wejdzie: koty. Koty są wszędzie. Koty w parku, koty na osiedlu; dodatkowo: koty na zdjęciach, koty na rysunkach, koty władcami świata... To mnie tak strasznie śmieszy, że zaczynam poruszać ten temat. Czytajcie to raczej z przymrużeniem oka. Ludzie w sieci są po prostu super. Ze zwykłego zwierzęcia domowego można zrobić władcę świata, wszechświata albo i dalej. Pewnie zaczęło się od jednego zdjęcia kota. I chwycili temat - koty wszędzie! Zróbmy koty w kosmosie, w chmurach, latające koty, koty z tęczą, koty lasery, koty zbawcy świata, koty o dziwnych twarzach, koty z serem na głowie, koty kosmonauci, szatańskie koty i boskie koty. Ludzie mają ogromną wyobraźnię!
Co najlepsze, ja wcale nie lubię aż tak bardzo kotów. Tj, nie przeszkadzają mi, bo ogółem kocham zwierzęta. Ale preferuję psy. Są wierniejsze i bardziej przyjazne. Jeśli chcesz pogłaskać psa, on przyjdzie. A kiedy chcesz pogłaskać kota, on zacznie na Ciebie krzyczeć. Dopiero przyjdzie, kiedy on che być głaskany.
Koty to indywidualiści i przy tym strasznie wredne usposobienia! Tylko by się awanturowały haha. Mówię serio, bo koleżanka ma koty i one są dokładnie taki, jak je opisuję.
Kończę temat kotów... po co ja to wszystko pisałam?
Nieważne, teraz bardziej na poważnie - i n f o r m a c j e. Co do moich dwóch innych blogów, postaram się napisać kolejne notki w jak najszybszym tempie.
Przede wszystkim stawiam na Igrzyska, bo chcę już opisywać arenę (a to bardzo daleka droga)! Na Hermionie jak na razie "zbieram" komentarze, bo jest ich stosownie mało w porównaniu do starszych notek. Kolejny post pewnie będzie w weekend (jak zawsze). K o n i e c i n f o r m a c j i .
Na zakończenie tej mojej niespójnej i bezsensownej wypowiedzi wrzucam... co? Koty.
sobota, 21 września 2013
Chwila na pisanie
Nareszcie weekend. Nie mogłam już wytrzymać w szkole, otaczana wciąż nowymi wykładami, kartkówkami, pracami domowymi... Nauczyciele przesadzili. Na kolejny tydzień również zapowiedzieli nam masę kartkówek. Najgorsze są języki - we wtorek angielskie, w środę niemiecki. Nie znoszę uczyć się słówek. Ja nie potrafię kuć, ja muszę coś zrozumieć. Często, jak mam świetną nauczycielkę, nie muszę nic powtarzać w domu np. do pytania. Po prostu ona wytłumaczyła to tak, że ja zrozumiałam. A słówka... ślęczysz godzinami przy dziwnych wyrazach, których musisz się nauczyć; ich nie da się zrozumieć. Wymyślają różne typy szybkiego uczenia się nowych nazw, ale nie wszystkie są skuteczne. Kiedyś pani przyszła na naszą lekcję w gimnazjum i zapoznała nas z jedną metodą. Mówiła biegle po hiszpańsku, a my nie uczyliśmy się w ogóle tego języka. Zaczęła powtarzać nam kilka słów, które mieliśmy zapamiętać. Przeciętny człowiek skupi się na np. trzech słowach (z dziesięciu) i zapamięta tylko te. Jej metodą było wyobrażanie sobie jakiejś sytuacji związanej ze znaczeniem polskim i, w tym wypadku, hiszpańskim. Brzmi fajnie i da się zapamiętać. Od kilku lat ta metoda pozwala mi na nauczenie się większej ilości słów. Na przykład do dzisiaj pamiętam jedno (tylko jedno :p) słówko z hiszpańskiego: pan - chleb. Za każdym razem widzę bochenek chleba ubrany w garnitur i melonik. Haha, po prostu genialne!
Wszystko kończy się, kiedy obce słowo kompletnie z niczym Ci się nie kojarzy. Nadal z większością mam problem i zawsze zapominam co znaczy annoyed lub distracted, i tym podobne słówka.. Na kartkówce podadzą mi np. roztargniony... Annoyed czy distracted? A może coś zupełnie innego?
Za to niemiecki... to jest bajka. Rodzajniki, TEN spódnica... Albo cudowna nazwa naszego pięknego motylka - Schmetterling. Brzmi jak jakiś obóz pracy czy coś. Niemiecki jest po prostu dziwny.
Kończę mój mały wykład. Na razie jest weekend i chociaż przez pół soboty nie chcę myśleć o szkole. Zacznę sobie powtarzać wieczorem, nie będzie tak źle...
Jeszcze tydzień (troszkę więcej) września, potem październik (mam wycieczkę na 3 dni), listopad (Wszystkich Świętych i 11 Listopada), grudzień i ŚWIĘTA. Wytrzymam. W trakcie tego 2 premiery: "W pierścieniu ognia" i "Hobbit: Pustkowie Smauga".
Wszystko kończy się, kiedy obce słowo kompletnie z niczym Ci się nie kojarzy. Nadal z większością mam problem i zawsze zapominam co znaczy annoyed lub distracted, i tym podobne słówka.. Na kartkówce podadzą mi np. roztargniony... Annoyed czy distracted? A może coś zupełnie innego?
Za to niemiecki... to jest bajka. Rodzajniki, TEN spódnica... Albo cudowna nazwa naszego pięknego motylka - Schmetterling. Brzmi jak jakiś obóz pracy czy coś. Niemiecki jest po prostu dziwny.
Kończę mój mały wykład. Na razie jest weekend i chociaż przez pół soboty nie chcę myśleć o szkole. Zacznę sobie powtarzać wieczorem, nie będzie tak źle...
Jeszcze tydzień (troszkę więcej) września, potem październik (mam wycieczkę na 3 dni), listopad (Wszystkich Świętych i 11 Listopada), grudzień i ŚWIĘTA. Wytrzymam. W trakcie tego 2 premiery: "W pierścieniu ognia" i "Hobbit: Pustkowie Smauga".
wtorek, 10 września 2013
No to zaczynamy
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Od kilku miesięcy prowadzę już bloga, więc nie jestem nowa w blogoswerze. Jednak tamten jest tematyczny i raczej nie wyglądałoby ładnie, gdybym zaczęła pisać na nim od rzeczy. Dlatego zakładam drugiego bloga (czyli tego), żeby dzielić się z Wami moimi zwykłymi przemyśleniami na wszelkie dostępne tematy. Ale zacznijmy od początku.
Dlaczego Herbivicus? To zaklęcie z cyklu "Harry Potter". Łatwo można zgadnąć, że się tym interesuję (również ze względu na mój drugi blog - dla zainteresowanych link zamieszczam poniżej).
Posty będą o WSZYSTKIM! Brakowało mi bardzo pisania postów o "niczym". Prowadząc bloga Hermione Granger Style jestem zmuszona do przedstawiania kolejnych strojów Emmy Watson w "Harrym Potterze". Tutaj będę mogła pisać co mi się żywnie podoba. Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje "bazgroły".
Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich czytelników z bloga o Hermionie i zapraszam do czytania także tego bloga. Trzymajcie się!
Dlaczego Herbivicus? To zaklęcie z cyklu "Harry Potter". Łatwo można zgadnąć, że się tym interesuję (również ze względu na mój drugi blog - dla zainteresowanych link zamieszczam poniżej).
Posty będą o WSZYSTKIM! Brakowało mi bardzo pisania postów o "niczym". Prowadząc bloga Hermione Granger Style jestem zmuszona do przedstawiania kolejnych strojów Emmy Watson w "Harrym Potterze". Tutaj będę mogła pisać co mi się żywnie podoba. Mam nadzieję, że spodobają Wam się moje "bazgroły".
Serdecznie pozdrawiam wszystkich moich czytelników z bloga o Hermionie i zapraszam do czytania także tego bloga. Trzymajcie się!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









