Chciałabym się bardziej otworzyć. Chciałabym przelać te wszystkie moje myśli w miejsce, gdzie będą do odczytania, ale z drugiej strony boję się reakcji. No i pozostaje również kwestia umiejętnego podzielenia się tym, co mi siedzi w głowie. Wszystko tak prosto pojawia się w świadomości, ale kiedy przychodzi czas na otwarcie się, umiejętność pięknego układania słów i przekazywania tego w dobry, zrozumiały sposób, nagle znika, a wiele przemyśleń sytuacji tracą sens lub go zmieniają. Z pięknej historii miłosnej, w której tworzeniu często zagłębiam się w samotności, wychodzi puste erotyczne opowiadanie, a moje mniemania o życiu mogą zostać zrozumiane, że chcę zakończyć żywot. Bardzo trudno jest pozbierać wszystko do jednej kupy i opisać to tak, aby w stu procentach zgadzało się z rzeczywistością. Z doświadczenia jednak wiem, że wszystko co mówię, uprzednio dokładnie przemyślane, zawsze wychodzi zupełnie inaczej i wychodzę na wariatkę. Wszelkie snute plany są niczym, kiedy dochodzi do ujawnienia ich przed inną osobą.
Pisanie w pamiętniku, takim zwykłym w zeszycie, na kartkach, nie jest dla mnie okej. Oczywiście trzymam się tego, ale jednak uważam, że blog to zupełnie coś innego, lepszego. Jestem przyzwyczajona do możliwości usunięcia źle dobranych słów, a pisząc po kartce długopisem pozostaje nam ułomne używanie korektora, bądź kreślenie co drugie słowo. Dlatego chciałabym uważać ten blog jako rodzaj pamiętnika. Tylko kiedy już chcę zabrać się za pisanie, jak zwykle, urywam się po kilku zdaniach. To wszystko co czytasz, jest głupią plątaniną wyrazów, które staram się ułożyć w jedną całość i odnaleźć w nich sens. Chcę zapełnić chodź trochę miejsca, udając przed samą sobą, że jednak potrafię okiełznać pogubione myśli i je opublikować. Chcę zgłębiać osobiste tematy, by udowodnić sobie, że jestem odważna, że potrafię otworzyć się na ludzi.
Sama sobie zaprzeczam. Z jednej strony tłumaczę sobie, że blog jest jak pamiętnik, opisuję tu sprawy osobiste, moje odczucia... Ale z drugiej strony mam tę ochotę, aby ktoś interesował się mną, moimi przemyśleniami, żeby zaglądał tutaj i widział, co piszę. Tak bardzo rozdarta... Dlaczego to robię? Może dlatego, że mam okropną skłonność do upodabniania się do lubianych przeze mnie osób, postaci? Przykład? Hermiona (również Emma Watson), Bella Swan, Jenna Hamilton, Tori Vega (również Victoria Justice)... mam jeszcze wymieniać? Przede wszystkim powyższe postacie (i dwie aktorki) wpływają na moją osobą, i przyznam się, że w dużym stopniu. Kreuję własną postać opartą na wyżej wymienionych. Prowadzę bloga - to była moja decyzja, ale oparta na Jennie z "Innej". Sam mój nick wszystko znaczy; może nie całkowicie opierałam się na właśnie tej postaci, ale w większym stopniu to ona namówiła mnie do prowadzenia bloga i do takiego, a nie innego nicku. Hermiona, Bella i Tori to przede wszystkim styl ubierania. W dodatku staram się zachowywać jak ta trójka. I jaką ja postawę przedstawiam? Bezsilność. Jestem słaba i zależna od innych. Nie potrafię być całkowicie sobą przede wszystkim wśród znajomych. Wpadłam jakby w uzależnienie. Przystaję na tym, że głos w głowie pyta mnie "co by zrobiła Bella?". Zmieniłam się, nie jestem sobą. I jaką zdobywam opinię? Słabej i podatnej na opinię innych, niezrównoważonej dziewczyny. Ale czy to nie dobrze, że mam cel w życiu, że dążę do ideału? Każdy z nas dąży do tego, aby być jak najlepszym. Więc czy tylko ja robię to, upodabniając się do moich ideałów? Moim ideałem jest połączenie tych dziewczyn, kobiet. Jest to osoba ładna, mądra, zabawna ale również skromna, zamknięta w sobie, błądząca w swoim świecie. Może ta druga część nieco zgada się z moim usposobieniem, ale dwa pierwsze przymiotniki niestety mnie nie określają. Dlatego dążę do tego, aby to zmienić! Czy to naprawdę jest dziwne, że chcę upodobnić się do kogoś, zyskując na tym cechy, których tak bardzo pożądam?
To na pewno nic złego (cóż, kocham odpowiadać na pytania retoryczne :P), KAŻDY, KAŻDY, KAŻDY, W TYM JA, ma jakiś autorytet, albo nawet kilka (ja)
OdpowiedzUsuńTylko jeśli masz kilka autorytetów, to może pojawić się problem właśnie takiej...jakby niezgody. Z tego co przeczytałam domyślam się, że trudno ci je połączyć. W każdym razie mi tak czasami jest. Cóż... Np. Bella i Hermiona trochę się różnią (wg mnie baaardzoo) więc ja na twoim miejscu bym czasami o nich zapomniała. Głównie chodzi mi o charakter-wzoruj się na nich, ale bez sensu jest się pytać Co ona zrobiłaby na moim miejscu? bo:
a)to fikcyjna postać(lub jej po prostu nie znasz jeśli mowa o prawdziwej)
b)naprawdę mało jest podobnych sytuacji, w których się obie znajdowałyście.
Poza tym ty i ona/one to ZUPEŁNIE inne, wyjątkowe osoby :)
TAK JESTEŚ WYJĄTKOWA, JUŻ SAMO TO, ŻE PISZESZ TAK ŁADNIE (Boże, gorszego słowa nie mogłam wybrać-interesująco, barwie, ciekawie, prawdziwie, szczerze?) O TYM ŚWIADCZY!!!!
Czasami wszytko odpuść i bądź sobą, nawet jeśli wydaje ci się, że nie potrafisz :)