Na co dzień żyję w tym realnym, rzeczywistym i ekstremalnie normalnym świecie, w którym, jak każdy wie, jest... normalnie. "Normalność nudzi", powiedział André Harris do Tori Vega w drugim odcinku Victorii. Ja, aby chodź na chwilę odejść od tej nudnej rzeczywistości, uciekam do marzeń. W głowie układam tysiące historii, idealnie dopracowanych, zawierających niesamowite wyobrażenie zupełnie innego, drugiego świata. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik, za każdym razem, kiedy powracam do danej (wymyślonej) sytuacji, coraz bardziej zagłębia się ona w mojej głowie. Powstaje z tego niesamowita historia, z której na marginesie jestem bardzo dumna. Nic, tylko ją spisać. Gdybym naprawdę chciała się zaangażować w opisanie tego wszystkiego... chyba by mnie to przytłoczyło. Dopiero wtedy zdałabym sobie sprawę, jak mało zrobiłam w tym kierunku. W mojej idealnej powieści brakuje tyle wydarzeń, nie jest ani trochę spójna. Najczęściej skupiam się na poszczególnych chwilach, jednakże właśnie te momenty są tak bardzo dopracowane.
A o czym myślę? Niewątpliwe, że o swoim idealnym życiu, napajam się tym, czego w prawdziwym świecie nigdy nie zrobię, nie jestem w stanie, tym co jest nierealne. Wyrywam się z nudnej rzeczywistości.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz