Cześć wszystkim. W notce zapoznawczej wspominałam o tym, że będę tu pisać o czym mi się podoba. Ostatnio opisuję tylko to, co dzieje się w moim codziennym życiu, ale dzisiaj chciałabym skupić się na filmie, którego tytuł macie... w tytule postu ;)
"Pachnidło" oglądałam około rok temu, dokładnie w czwartek (tak jak dzisiaj, o 22:30). Byłam bardzo zafascynowana aktorem, grającym głównego bohatera. Ben Whishaw występował również w "Skyfall", a że ostatni Bond wyszedł w październiku poprzedniego roku, miałam "świeżą" manię na punkcie filmowego Q. Obejrzałam więc film przede wszystkim ze względu na Bena, bo chciałam widzieć go w innej roli.
Historia mordercy... pewnie coś naciąganego, jakiś thriller czy horror, jakich jest wiele. Ale film okazał się bardzo ciekawy. Przez kilka dni o nim myślałam. Są takie produkcje, po których mamy takie dziwne uczucie... pustki? Nie wiem co to jest, ale wiem, że okropnie mi to siedziało w głowie. Tak samo jest po każdym filmie "Harry'ego Pottera", po "Władcy Pierścieni"...tak przykro, smutno.
Dzisiaj znowu "Pachnidło" leci na Dwójce. Z tego powodu wyczuwam:
- nieprzespaną noc,
- kolejny dzień myślenia tylko o filmie.
Jak już pisałam, tak po prostu jest, że nie potrafię myśleć o czymś innym, przeżywam tę historię przez w mojej głowie od nowa i od nowa. Osobiście mówiąc, żal mi jest głównego bohatera, przede wszystkim końcówka jest smutna... ale nie zdradzam szczegółów. Jeśli nie oglądaliście, to polecam, a jeśli tak, to chętnie poznam Waszą opinię na temat "Pachnidła".
Co do Bena, mojego męża (jednego z wielu, haha), to sam w sobie jest specyficzny. Może w tym filmie nie wygląda przekonująco, ale w "Skyfall'u" to po prostu taki kochany komputerowiec :) Występuje również w "Atlasie Chmur", ale tu muszę się przyznać, nie oglądałam.
Dodatkowy plus dla filmu to Alan Rickman w obsadzie, zresztą widzę go w co drugim filmie. Ostatnio oglądałam Robin Hooda i oczywiście jego tam nie zabrakło ;)
A teraz rzucę taką fajną ciekawostkę, mianowicie: do roli głównej, mordercy Grenouille, początkowo był brany pod uwagę Johnny Depp i Orlando Bloom. Orlando jeszcze widzę w tej roli, ale jednak Johnny kojarzy mi się z sympatycznym Sparrowem, a nie mordercą.
Wiem, że trochę głupio, bo w gruncie rzeczy nie napisałam za dużo, ale bardzo lubię ten film i mojego kochanego Bena, więc chciałam podzielić się z Wami moimi upodobaniami.
Jutro wracam wcześniej ze szkoły, więc postaram się ruszyć dwa inne blogi, trzymajcie się. Na koniec kilka gifów :)






świetny aktor :) Zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://sadlifewithoutlove.blogspot.com/
Przyciągający nagłówek, taki retro ;)
OdpowiedzUsuńSzczerze nie oglądałam ani Skyfall, ani pachnidła, a i sam aktor mnie jakoś nie pociąga. Ale z chęcią obejrzałabym z nim film więc cieszę się, że wspomniałaś o Atlasie Chmur, który miałam zobaczyć ale... ;)
Miło się czyta, fajny blog
alice-in-wonderlaand.blogspot.com - zapraszam do mnie ;**
Ach, tak. Uwielbiam Whishawa, chociaż w Skyfallu grał debila (przepraszam za dosadność, ale mówimy o postaci, która podłączyła niezabezpieczony komputer badguya do hiperczułej sieci i zrobiła zaskoczoną minę, gdy coś poszło nie tak), w "Pachnidle" niekoniecznie normalnego morderce... Za to naprawdę dobry był z niego Frobisher, no i w The Hour pokazuje klasę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Q
Super nagłówek *.* Fajne gify ^^
OdpowiedzUsuńObserwuję ( i liczę na rewanż )
http://unnormall.blogspot.com/
Nie oglądałam. Może kiedyś obejrzę. hahaha Fajne gify
OdpowiedzUsuńObserwuję i zapraszam do siebie: jaiswiatus.blogspot.com
świetny nagłówek i super blog :))
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie
+ obserwacja za obserwacje ?
http://dariia-darria.blogspot.com/
Filmu mówiąc szczerze nie oglądałam ale wygląda na to, ze jest Całkiem Fajny..Będę musiała obejrzeć :P
OdpowiedzUsuńhttp://mzmzycie.blogspot.com
Ja tak samo miałam kiedy obejrzałam "Dom Chłopców" oraz "Spork"
OdpowiedzUsuń