Przechodząc do mnie, chciałabym się pożalić w różnych kwestiach. Czasem w człowieku kumulują się takie złe emocje i musi je wyrzucić z siebie. Nie mam z kim porozmawiać, więc często moje negatywne myśli przelewam na kartki pamiętnika lub, jak dzisiaj, bloga. Jedną z tych kwestii jest to, że jak pisałam powyżej, nie mam takiej osoby, której mogłabym wszystko powiedzieć. Nie mam przyjaciółki. Mimo że mam 16 lat, na swojej drodze spotykałam tylko ludzi fałszywych. Może brzmi to bardzo oskarżycielsko, ale dla wyrównania były to osoby, które po jakimś czasie zostawiały mnie i znajdywały innych przyjaciół, a o mnie zapomnieli. Dotąd zauważam, że jestem zawsze na drugim miejscu. Jest to bardzo przygnębiające. W praktyce w moich znajomościach wszystko jest dobrze do chwili, gdy nie pojawia się ta ważniejsza osoba. Wtedy ja spadam, maleję... już nie jestem potrzebna. Byłam tylko osobą do towarzystwa, która miała zastąpić miejsce tego ważniejszego, gdy on nie miał w danej chwili czasu. Kiedyś było się małymi dziećmi, oni nie wiedzieli jak ja się czuję. Jednak teraz ludzie których znam grają nadal w tę samą grę. Powinni się domyśleć, że łamią mi w ten sposób uczucia! Nie jestem marionetką, nie mogą mną manipulować, mną nie można rządzić. Jestem asertywna na takie rzeczy, jednak zbytnio ufam tym ludziom i dlatego tak ciężko jest mi za każdym razem zrywać te fałszywe znajomości. Po prostu za bardzo potrzebuję przyjaciela, dlatego właśnie często popadam w tę myśl, że może to jest ta właściwa osoba...
Chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę bądź nawet prawdziwego przyjaciela. Szczerze mówiąc to o wiele lepiej dogaduję się z chłopakami, których znam. Oni są bardziej... prości. Dla nich tak znaczy po prostu tak, nie szukają drugiego dna w moich wypowiedziach. Dziewczyny za to są fałszywe. Oczywiście nie chcę nikogo obrażać, sama jestem dziewczyną... Chodzi mi bardziej o znane mi osoby. Pewnie Wy również spotykacie się z takimi zachowaniami w swoim gronie. Czy to naprawdę jest prawdziwa, szczera przyjaźń, kiedy za plecami jedna obgaduje drugą? Nie wydaje mi się. Jednak z taką przyjaźnią spotykam się w moim otoczeniu. Większość dziewczyn po prostu, jak to potocznie napisać, jadą się nawzajem, a następnie kontynuują kłamstwo najlepszych przyjaciółek na zawsze. Może dlatego mam taki problem ze znalezieniem osoby, której mogę zaufać?
Tak sobie wmawiam, bo drugą hipotezą jest fakt, że po prostu jestem dziwna. Jednak czy jest tak naprawdę? Nie potrafię ocenić tego obiektywnie, bo to co piszę teraz może jest dziwne, ale ja tego nie spostrzegam. Wydaje mi się jednak, że wszystko jest ze mną w porządku. Oczywiście, mam różne małe dziwactwa, ale ujawniam je tylko przy samej sobie. Potrafię na przykład mówić sama do siebie lub śpiewać strasznie fałszując, jednakże nie robię tego publicznie. Nie wiem do czego można by się doczepić w moim sposobie bycia...
Zmierzam po prostu do tego, że czuję się okropnie samotna. Nie mam przyjaciół, nikogo od serca, nie mam nawet rodzeństwa. Nie mam z kim cieszyć się życiem, nie mam z kim dzielić szczęśliwych chwil. Czuję, że powoli się pogrążam w tej samotności i odrębności. Przyzwyczajam się do tego, że zawsze jestem odrzucana i nikogo nie interesuje moja osoba. Nie wiem czy kolejny raz mam próbować i starać się odnaleźć przyjaciela, czy osunąć się w cień i pozostać dalej niezrozumianą dziewczyną, jak dotąd było.

Ja mam najlepszego przyjaciela i przyjaciółkę... Jak ja czasem patrzę na ludzi to właśnie myślę sobię, że pewnie oni mają cudowne życie bez problemów lecz potem jak go bliżej poznaję okazuje się, że ma duże problemy, ale po poprstu nie 'chwali' się nimi bądź opowiada o nich wsyztskim do okoła. Np. moja koleżanka wyglądał całkiem na fajną osobę która jest bez problemów a okazuje się że w tym czasie jej rodzice przechodzili trudny okres w życiu a na niej to wpłeneło tak, że musiał chodizć do psychologa... bardzo jej współczułam
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post ^^ zaiteresował mnie, będę na pewno tu wpadać częściej :D
Zapraszam :
unnormall.blogspot.com
Ja mam najlepsza przyjaciolke i kumple. Wspolczuje Ci ale bedzie dobrze. Moze prawdziwego przyjaciela poznasz dopiero na studiach
OdpowiedzUsuńjaiswiatus.blogspot.com
Ja chyba nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki. To znaczy myślałam, że są prawdziwe. Z jedną przyjaźniłam się przez 4 lata i wystarczyło, że zmieniła szkołę i całkiem mnie olała. Nawet wstydziła się przy koleżankach na ulicy powiedzieć mi cześć ;c Ja też chciałabym mieć prawdziwą przyjaciółkę. Jak narazie mam dobre koleżanki i kolegów, ale brakuje mi przyjaciela, takiego który mnie nigdy nie opuści.
OdpowiedzUsuńJestem w podobnej sytuacji, jednakże nie warto się załamywać i poddawać.
OdpowiedzUsuńOczywiście, są czasami gorsze dni, gorsze myśli, ale z czasem będzie lepiej. Należy mieć nadzieję.
Jak to się dzieje, że zawsze zarąbiste osoby nie mają kogoś bliskiego? No jak ja się pytam?!!!! Ale to dowodzi, że te osoby, które były twoimi "przyjaciółmi" po prostu nie były ciebie warte. Jeśli naprawdę tak wyglądają ich "przyjaźnie", to naprawdę zaczynam (po raz X w moim życiu) tracić wiarę w ludzi...
OdpowiedzUsuńI to prawda: myślę, że każdemu jest przeznaczona przynajmniej jedna osoba-przyjaciel na całe życie. I wcale nie musicie się znać od urodzenia, szkoły czy gimbazy, tylko może dopiero od studiów, pracy? Nawet przypadkiem możesz taką osobę spotkać. U mnie w klasie jedna dziewczyna szukała kogoś na obóz i na spontana umówiła się inną, z którą się nie przyjaźniła, po prostu znała ją. Teraz, po obozie to są chyba najlepsze przyjaciółki ;)
Życzę ci żebyś znalazła przyjaciela godnego ciebie :))