poniedziałek, 14 października 2013

Zanik inwencji twórczej

Witam, na początku chciałabym wstawić takie sobie trzy małe obrazeczki, informujące, że Ben Whishaw, aktor którego opisywałam w poprzedniej notce, ma dzisiaj urodziny. Chciałam napisać post i nie miałam na to pomysłu, więc objęłam jako inspirację starego, dobrego Tumblra, z którego kilka minut temu dowiedziałam się o tym wydarzeniu. Tak, co ze mnie za fanka, że nie znam jego daty urodzenia? Ja zwykle nie mam pamięci do dat i liczb. Wstyd się przyznać, ale od piętnastu lat nie pamiętam daty urodzenia moich rodziców. Tak samo - numeru telefonu mojej mamy nauczyłam się dopiero w zeszłym roku, taty dalej nie znam. Jedyny wyjątek to urodziny babci i dziadka, tylko dlatego, że z czymś mi się kojarzą - babcia 14 luty (nie muszę tłumaczyć z czym to uwzględniam), dziadek 5 grudzień (dzień przed Mikołajkami).
Dlatego wchodząc na Tumblra bardzo się zdziwiłam. Ostatnio pisałam o nim notkę, więc to potęguje zbieg okoliczności, gdyż właśnie dzisiaj, 14 października, stwierdziłam, że napiszę kolejną. Pszypadeg? Nie sondze.


Zaczynając temat, szczerze mówiąc (pisząc), to nie mam weny do pisania, więc chciałabym, żeby w Waszych komentarzach pojawiały się propozycje dotyczące notek na blogu. Blog jest o wszystkim, więc każdy temat dozwolony :) Często jest tak, że podczas drogi ze szkoły lub nauki pojawiają mi się przebłyski nowych notek, ale kiedy przyjdzie co co czego, siedzę wpatrzona w monitor i czekam na przypływ nowych pomysłów, które nie nadchodzą. Trzeba to zmienić, więc liczę na Waszą kreatywność.

Tak więc teraz tylko napiszę co mi wpada do głowy, bo inwencji twórczej na nowy post nie mam zupełnie. Nie byłam dzisiaj w szkole na Dniu Edukacji Narodowej, co mnie ominęło? Nudna akademia i rozdawanie kwiatów nauczycielom. Ogólnie denerwuje mnie fakt, że ten dzień potocznie nazywany jest Dniem Nauczyciela. Co ma do tego nauczyciel? To dzień całej edukacji w Polsce, a nie jednostki, która uczy. To tak samo dzień ucznia, więc dlaczego my rozdajemy prezenty naszym belfrom? Niesprawiedliwe, więc uznałam, że po prostu dłużej pośpię ;) Jakoś w tym roku szkolnym jestem bardzo leniwa. Opuszczam dni w szkole, bo tak, bo mi się nie chce. To pierwsza liceum, a ja sobie z tego nic nie robię. Rajd pierwszych klas? Co z tego, posiedzę w domu. Koleżanka nie idzie do szkoły? To ja też. Trochę śmieszy mnie moje podejście do szkoły, ale bądź co bądź, to my tam prawie nic nie robimy. Na lekcjach nauczyciele prowadzą godzinne wykłady i niby powinnam notować, ale po co, skoro wszystko jest w książce? Nie pytają, jak już to rzadko, prac domowych też nie ma (na ogół).
Teraz niestety muszę się pouczyć historii, bo był sprawdzian, a ja wtedy siedziałam pięć godzin u lekarza - kocham polską służbę zdrowia <3 Wiem, jakaś pesymistyczna jest ta notka i całkowicie niezorganizowana... Taka jestem ja na ogół, musicie się przyzwyczaić. Przepraszam, za brak organizacji, lecę się uczyć, pa!

7 komentarzy:

  1. Fajnie bybyło jakbyś napisala notkę o życiu
    jaiswiatus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne wpisy pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisz coś o samookaleczaniu. takie psychologiczne ;o
    Pozdrawiam, Nicka, mojego-jutra-nie-ma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. My nauczycielom kupiliśmy olej..Nie wiem dlaczego ole Oky, ja niestety musiałam być w szkole bo grałam jedną głównych ról w przestawieniu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe wpisy, życzymy wytrwałości :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post
    Bardzo ładny wygląd bloga
    Będe wpadac częściej
    + obserwuje :*
    http://godisinthetv666.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. My na dzień Nauczyciela dawaliśmy bukiet z rajstopami, nawet fajnie wyglądał :)
    lapkawgore.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń