Witam. Od długiego czasu męczy mnie gorączka igrzysk. Oczywiście chodzi mi o drugą ekranizację powieści Suzanne Collins. Apogeum (mądre słowo z podręcznika do historii) tego zafascynowania nastąpiło chwilę temu, kiedy znalazłam kolejny trailer, tym razem ostatni. Wiadomo, muszę się tym z Wami podzielić, jakżeby inaczej. Wręcz nie mogę się doczekać premiery, mam już dość tego oczekiwania! Niedawno wyszła filmowa wersja książki "W pierścieniu ognia", a że mam pierwszą część również w filmowej odsłonie, to kupiłam ją, do kolekcji. Musiałam oczywiście przeczytać, co spotęgowało moją gorączkę. Dlatego dzisiaj podejmuję ten temat, tak troszkę na szybko, bo zaraz wyruszam na basen, ale zawsze coś.
Sam tytuł posta, chleba i igrzysk, bardzo pasuje mi do tematyki książki, wręcz idealnie. A stwierdzenie to po łacinie brzmi
panem et circenses. I ja głupiutka zauważyłam to w książce do polskiego na lekcji i zaczęłam się baaardzo cieszyć, bo skojarzyło mi się od razu z Igrzyskami. Również w tym względzie, że akcja książki rozgrywa się w państwie Panem.
panem et circenses, państwo
Panem... Genialne, nieprawdaż?
Nie wiem czy od tego pani Collins zaczerpnęła nazwę do swojej książki, ale ja mam swoje filozofie i może to jest prawda...(?) Bądź co bądź zaczęłam się tym, potocznie mówiąc, jarać. A co do filmu, to chyba nie zaspokoję swojego entuzjazmu tylko jedną wizytą w kinie...
*___*
OdpowiedzUsuńhttp://closertotheedgeblog.blogspot.com/
kOcham igrzyska
OdpowiedzUsuńIgrzyska spacjalnie mnie nie zainteresowały, jakoś fabuła nie przyciągnęła uwagi, a świat przedstwiony mało ciekawy.
OdpowiedzUsuńwww.titkaa.blogspot.com
Ja juz chcę zobaczyć ten film! Książki były świetne:)
OdpowiedzUsuńhttp://freshisyummy.blogspot.com/2013/11/clarity.html
*Jeśli możesz to kliknij w napis SHEINSIDE u mnie na blogu:)